E-booki cieszą się coraz większą
popularnością u wydawców i klientów.
Wydawcy e-booków proponuje różnorodną
ofertę wydawniczą. Przyjrzyjmy się
jak wygląda krajowy rynek e-booków.
Aby odpowiedzieć sobie pytanie, dlaczego ebooki zdobywają coraz większą popularność, trzeba przede wszystkim zrozumieć jakie są ich podstawowe zalety i wady.
Zwolennicy publikacji elektronicznych wskazują przede wszystkim na niższe ceny (nie trzeba płacić za druk, papier), na wygodę i szybkość dostępu do zawartości, możliwość przeszukiwania treści. Ponadto, co jest niewątpliwą różnicą w porównaniu z tradycyjnymi ksiązkami, ebooki nie zajmują miejsca na półkach, nie niszczą się i się nie kurzą. Można trzymać całą bibliotekę, która normalnie zajęłaby pół mieszkania, na dysku zwykłego, domowego komputera.
Oczywiście elektroniczne publikacje mają też swoje wady wymieniane przez miłośników tradycyjnej książki. Niewątpliwie czytanie książki na ekranie monitora nie jest ani najwygodniejsze, ani najzdrowsze dla oczu. Publikacji elektronicznej nie weźmiemy też w podróż (chyba, że na przenośnym kompututerze, lub palmtopie), ani nie poczytamy w łóżku. Tak przynajmniej było do niedawna, póki koncerny światowe nie zainteresowały się ideą publikacji elektronicznych i nie rozpoczęły produkcji urządzeń, służących właśnie do czytania książek elektronicznych.
Znana na świecie z wdrażania pionierskich rozwiązań firma Sony, już 2 lata temu rozpoczęła sprzedaż na rynku japońskim jednego z pierwszych, profesjonalnych czytników do ebooków (ang. e-book reader) o nazwie LIBRIe, wykorzystując do jego produkcji technologię firmy E-Ink, dzięki której tekst pojawiający się na wyświetlaczu wygląda jakby był wydrukowany i jest czytelny pod dowolnym kątem, nawet w słońcu, co odróżnia tą technologię od zwykłych wyświetlaczy LCD. LIBRIe przypomina gabarytami tradycyjną książkę, a dzięki specjalnemu wejściu na karty pamięci MemoryStick, możemy mieć przy sobie całą bibliotekę.
To jednak dopiero początek. Firma Fujitsu pracuje już od jakiegoś czasu nad elastycznym wyświetlaczem, który ma przypominać tradycyjną kartkę papieru, oraz umożliwiać wyświetlanie kolorowej zawartości. Premiera tego elastycznego, elektronicznego papieru, który będzie można w razie czego zwinąć bez problemu jak tradycyjną gazetę jest planowana jeszcze w tym roku.
Stworzenie elektronicznej książki (a raczej czytnika elektronicznych książek), przypominającego do złudzenia jej tradycyjny odpowiednik, może nastąpić szybciej, niż mogłoby nam się to wydawać. Zarówno z punktu widzenia wydawców jak i czytelników, takie rozwiązanie wydaje się to być strzałem w dziesiątkę. Człowiek o wiele łatwiej przyzwyczaja się do zmian, które nie są (przynajmniej z pozoru) aż tak diametralne. A skoro nowa książka XXI wieku, ma z wyglądu przypominać jej tradycyjną postać, ludzie mogą nawet nie zauważyć, kiedy wyprze ona, drukowaną siostrę, która z czasem stanie się symbolem oryginalności i prawdziwym skarbem dla jej właścicieli.
Postęp digitalizacji danych, któremu zostały już poddane filmy, czy utwory muzyczne (dostępne w wersjach cyfrowych), zaczyna dotykać książek w coraz szybszym tempie. Niezależnie od tego jak bardzo zwolennicy tradycyjnych książek, czy wydawcy broniący swoich aktualnych interesów, będą się sprzeciwiać temu procesowi, jest on praktycznie nieunikniony.